Pokochać swoją uczelnię

Czy student to konsument, a uczelnia jest tylko sprzedawcą swych produktów? Gdzie tkwi przyczyna różnic między amerykańskim a polskim systemem edukacji? I dlaczego za oceanem studenci dumni są ze swych szkół? Na te pytania próbowali odpowiedzieć polscy naukowcy, pracodawcy i absolwenci podczas spotkania zorganizowanego w ramach Weekendu Absolwenta.

Dlaczego Amerykanie kochają swoje uczelnie, a Polacy jeszcze nie? To tytuł debaty, podczas której nie tylko starano się odpowiedzieć na to pytanie, ale i znaleźć receptę na palący problem rodzimej oświaty.

Kampus jako miejsce nie tylko nauki, ale i kreatywnej rozrywki, rekreacji i kwitnącego życia towarzyskiego. Studenci lgnący do stowarzyszeń i chwalący się barwami swej Almae Matris. Absolwenci legitymujący się emblematami uczelni na sygnetach, marynarkach, krawatach czy podkoszulkach. W Polsce to w zdecydowanej większości przypadków wciąż tylko pobożne życzenie, gdy tymczasem w Stanach Zjednoczonych – chleb powszedni.

Czyżbyśmy do tego etapu jeszcze nie dotarli? Bynajmniej. Przyczyny różnic tkwią gdzie indziej i choć jest ich wiele, uczestnikom debaty moderowanej przez dra hab. Radosława Rybkowskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego udało się wskazać większość z nich. A także znaleźć receptę. Pytanie, czy i kiedy polski system będzie gotów ją zrealizować.

W rozmowie wskazano przede wszystkim na potrzebę wykreowania modelu uniwersytetu odpowiedzialnego za swych studentów i zarazem odpowiadającego na potrzeby współczesnego rynku pracy. Kluczowa jest tu nie tylko współpraca z sektorem biznesu, która dziś staje się coraz bardziej powszechna, ale i większa autonomia uczelni w podejmowaniu takich aktywności, co wiąże się – powiedzmy to wprost – z częściowym odseparowaniem się od narzucanej odgórnie biurokracji.

Intensyfikacja więzów między uczelniami a studentami nie może się ograniczać do form czysto instytucjonalnych, lecz musi się wiązać z generowaniem pozytywnych emocji poprzez działania nieformalne. Dotyczy to chociażby stowarzyszeń studenckich, które w USA są wysoce spontaniczne, a w Polsce wciąż przyjmują skostniałą formę parapolityczną.

Niewątpliwie czysto polską bolączką jest fakt, iż społeczeństwo obywatelskie, kształtujące się u nas ledwie od ćwierćwiecza, wciąż jest w powijakach, natomiast Stany Zjednoczone mogą się pochwalić dwoma wiekami starań w tej materii. Ma to wielki wpływ na tamtejsze relacje między uczelnią a studentem. Ten drugi częściej bywa w USA określany jako wychowanek, który jest emocjonalnie związany ze swą szkołą już przez całe życie.

To duże wyzwanie dla Polski, gdzie student często pozostaje konsumentem, a nie uczestnikiem. Tymczasem absolwentów musimy wychowywać – nie produkować. Równie istotny jest odpowiedni dobór kadry zarządzającej, na co wskazał prof. dr hab. inż. Janusz Pawlikowski z Politechniki Wrocławskiej. Jak stwierdził, w Polsce wciąż zatrudnia się amatorów reprezentujących dziedziny naukowe, gdy tymczasem uczelniami winni kierować profesjonalni menedżerowie.

Kluczowymi potrzebami są przejęcie amerykańskiego modelu wyszukiwania, wspierania i rozwijania talentów, wprowadzenie dla studentów korzystnych programów lojalnościowych oraz próba wykreowania wśród młodych ludzi zdrowej konkurencji i zaszczepienie etycznego kodu. W Polsce wciąż funkcjonuje patologiczny model integracji studentów przeciw uczelni, gdy tymczasem powinni oni konkurować ze sobą o jak najlepsze wyniki i uznanie swej Almae Matris.

Niezbędne są tu więc rola wychowawcza oparta na kreowaniu pozytywnych emocji, bogatsza oferta kulturalna, w tym rozrywkowa sensu stricto, a także lepsza infrastruktura oraz – w dobie wysokiego bezrobocia – skuteczne doradztwo zawodowe. Student lgnąć będzie do swej szkoły wtedy, gdy ta mu to umożliwi, a przy tym będzie odpowiednio konkurencyjna w stosunku do podmiotów pozauczelnianych. Kampus nie może funkcjonować wedle dawnego modelu szkoły podstawowej, gdzie młody człowiek przychodził rano i wychodził po południu niczym pracownik realizujący tzw. dniówki.

Prof. dr hab. Bogusław Fiedor, Prorektor ds. Współpracy z Zagranicą Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, zaznaczył, iż wiele nowoczesnych, sprawdzonych w USA rozwiązań aktywnie wprowadza Kuźnia Kadr przy wsparciu funduszy unijnych, nie tylko integrując wychowanków z Uniwersytetem Ekonomicznym, ale i skutecznie pośrednicząc w relacjach na linii absolwent – pracodawca. To znakomity wzorzec dla wszystkich uczelni i zarazem sprawdzony sposób na zwiększenie funkcjonalności kampusu i tym samym nawiązanie pozytywnych więzi z uczniami.

Weekend Absolwenta, zrealizowany przez Kuźnię Kadr, stał się niejako praktycznym podsumowaniem debaty. Impreza, wzorowana na amerykańskich odpowiednikach, w udany sposób połączyła wątki naukowe, edukacyjne i rozrywkowe. Na dwa dni kampus stał się domem, który uczył, żywił, bawił – i w stwierdzeniu tym nie ma żadnej przesady, co potwierdzą chociażby uczestnicy warsztatów kulinarnych, tanecznych i biznesowych.